Sztolnia nr14, Kletno

[stan na rok 2015]Sztolnia nr14 to kolejna zwiedzona przez nas sztolnia Kopalni Kopaliny w Kletnie, tym razem o charakterze transportowym. Dzięki wysiłkowi nieznanej nam ekipy, która udrożniła wejście na tyle, aby móc się wślizgnąć do środka, udało nam się do niej wejść. Okno sztolni jest zagrożone permanentnym osuwaniem się ziemi z nad otworu wejściowego co może stanowić zagrożenie odcięcia drogi wyjścia. Warto mieć ze sobą saperkę, bo można dość łatwo zrzucać materiał do środka sztolni, miejsca jest aż nadto, chodnik ma przekrój ok. 2,5mx2,5m, ziemia jest dość sypka więc prace od środka sztolni postępują dość szybko.

Sztolnia jak wspomniałem o charakterze transportowym pierwotnie była wyposażona w torowisko, po którym pozostały niestety tylko podkłady oraz gdzieniegdzie pojedyncze fragmenty szyn (poza torowiskiem). Główny korytarz przebiega prosto na odcinku ok 180m  i zakończony jest przodkiem.  Torowisko poprowadzone jest do samego przodka co jest trochę dziwne, chyba że  miała być w tym miejscu jakaś instalacja być może upadowa na niższy poziom (do sztolni nr13/11?)- na spągu stwierdziliśmy obecność konstrukcji w rodzaju podestu, zaś w ścianie przodka podcięcia mogące być oporami dla belek.
Od głównego chodnika odchodzi kilka bocznych korytarzy z wyraźnymi upadowymi z wyższych poziomów, na ociosach znaleźć można liczne oznaczenia chodników, długości oraz prawdopodobnie punktów. Niestety brakuje nam informacji co mogły one oznaczać, przy jednym z takich oznaczeń w spągu znajduje się kotwa z pozostałością miedzianego przewodu.

W jeden z bocznych chodników odnaleźliśmy połączenie z górnymi partiami wyrobisk  Kopalni Kopaliny, niestety w tym roku musieliśmy odstąpić od penetracji tych partii, ponieważ postanowiliśmy zebrać możliwie dużo informacji na temat dostępnych tą drogą korytarzy oraz ulepszyć wyposażenie przede wszystkim oświetleniowe – potrzebujemy przez dłuższy czas mocniejszego światła do celów dokumentowania.

Jako ciekawostkę należy odnotować, że w prawym bocznym chodniku, w kałużach w bezpośredniej bliskości przewróconych fragmentów obudowy rozwinęły się okazałe białe,  pierzaste z miejscowymi puchatymi niczym kłębki bawełny twory, najprawdopodobniej pleśnie.

 

[AKTUALIZACJA] W maju 2017 powróciliśmy do Kletna, aby z eksplorować tą sztolnię. Przez zimowe miesiące nie dawała nam spokoju myśl, co może być na poziomie drugim i trzecim dlatego po przyjeździe czym prędzej udaliśmy się na zwiad w jakim stanie będzie sztolnia. Niestety zgodnie z przewidywaniami luźny materiał znad okna sztolni zsunął się wciągając do środka prowizoryczne zabezpieczenie otworu. Na szczęście wiedzieliśmy już, że wystarczy przebić się, na tyle by móc wślizgnąć się do środka i od wewnątrz zrzucać urobek do wyrobiska. Tak żeśmy zrobili, prace postępowały początkowo dość wolno, ale po kilku godzinach udało nam się wejść do środka.

Tym razem uzbrojeni w 2 akumulatory, kamerkę oraz zapas akumulatorów dość szybko przeszliśmy znane nam partie, aby zobaczyć to co spędzało nam sen z powiek przez zimę. Udaliśmy się upadową łączącą poziom bazowy (pierwszy) z komorą zsypową poziomu drugiego i trzeciego. Po krótkiej dyskusji i zaplanowaniu akcji postanowiliśmy wyruszyć na poziom trzeci, który podejrzewaliśmy, że dość szybko się zakończy. Nawet nie przypuszczaliśmy, że tuż za rogiem na trzecim poziomie sztolni znajdziemy coś co sprawi, że znowu ta sztolnia będzie nas „męczyć”. Po wejściu pochyłym odcinkiem korytarza na trzeci poziom, wychodzimy w miejscu rozdęcia chodnika poziomu trzeciego. Zwiedzamy prawą odnogę, która dość szybko kończy się korkami/zawałami/podsadzką z jakby upadowych kolejnych poziomów. Wycofujemy się do rozdęcia i idziemy głównym chodnikiem 3 poziomu. Widzimy fragmenty zawalonych obudów kopalni, aby za niezbyt ostrym zakrętem zobaczyć doskonale zachowaną obudowę szybu z wyższego poziomu kopalni(?). Znacznie wyższego bo do nadszybie znajdowało się co najmniej kilkanaście metrów ponad 3 poziomem sztolni. Szyb (szybik) był podzielony na dwie strefy, w jednej z nich mniej-więcej w 2/3 wysokości znajduje się podest/występ obudowy drewnianej być może jest to oznaka kolejnego poziomu (w przeciwnym razie taki występ byłby przeszkodą w zrzucie urobku).

Rozemocjonowani znaleziskiem kontynuujemy podróż po 3 poziomie, naprzeciw szybu znajduje się pochyły łącznik.  Jak się później okaże, łączy się z chodnikiem poziomu drugiego. Mijamy krzyżówkę z szybem oraz łącznikiem, aby wkrótce dotrzeć do kolejnego rozdęcia chodnika i kolejnego odcinka schodzącego na niższy poziom. Dalszą drogę na obecnym poziomie uniemożliwia podsadzony/zawalony chodnik. Wracamy do miejsca gdzie wchodziliśmy na trzeci poziom i z punktu zerowego tj komory łączącej poziomy 1-2-3 wyruszamy zbadać poziom drugi. Wybieramy chodnik, którym mamy nadzieję, ominiemy zawał za szybem na trzecim poziomie. Po drodze potwierdzamy że odnogi widoczne na trzecim poziomie łączą się z poziomem drugim dając szansę na powrót w razie odcięcia pierwotnej drogi 🙂
Chodnik poziomu drugiego zaczyna niestety dość mocno odbijać od przebiegu chodnika poziomu 3. Mijamy kilka zawałów, późna zima utrudniła nam poruszanie się po powierzchni, ale dzięki niej w sztolni hibernowały jeszcze nietoperze. Dobrze, że się zjawiliśmy z saperką bo nie wydostałyby się spod ziemi. Pod zawałami widoczne są ślady torowisk oraz miejscami resztki szyn. Tak jak w całej sztolni nr14 widać liczne upadowe/pochyłe chodniki, które po udrożnieniu mogłyby umożliwić eksplorację odcinków kopalni nieodwiedzanych od zamknięcia wydobycia. Po kilkudziesięciu metrach dochodzimy do końcowego zawału/korka, wycofujemy się zbadać ostatni możliwy korytarz, na prawo od komory (naszego punktu zero). w komorze poruszamy się ostrożnie ponieważ wszędzie zalegają masy większych  i mniejszych fragmentów skał (urobku),  który przy najmniejszym dotknięciu stacza się wprost ku jedynej drodze powrotnej., której zdecydowanie nie chcemy zakorkować. Wdrapujemy się na prożek i po paru metrach jesteśmy w pochyłym korytarzyku. Górny odcinek zaczopowany jest urobkiem (prawdopodobnie łączył się z chodnikiem na 3 poziomie. Kierujemy się w dolny fragment chodnika tam widoczny jest kilku metrowy chodnik zakończony przodkiem oraz dalszy ciąg upadowej, niestety niedrożny. Niestety nie poświęciliśmy czasu na sporządzanie na miejscu schematu sztolni, dlatego zdajemy sobie sprawę, że odtworzenie z pamięci właściwego przebiegu chodników jest praktycznie niemożliwe, ale mamy nadzieję, że ten schemat zachęci niektórych z Was do zapoznania się z tą sztolnią. Przypominamy, że odwiedzanie takich obiektów podejmujecie na własne ryzyko, w tej sztolni największym zagrożeniem jest możliwość odcięcia drogi powrotu.

[aktualizacja #2 stan na 31.05.2018]

W długi weekend ponownie wróciliśmy do tej sztolni. Głównym celem, który postawiliśmy sobie było rozpoznanie co kryje się w górze szybiku na 3 poziomie. Brak dokładnych planów i innych materiałów powodował, że tym bardziej nie mogliśmy się doczekać zobaczenia kolejnych części kopalni. Oszpejowani podchodzimy do otworu, który ku naszym przewidywaniom zawalił się po zimowych roztopach. Nie przypuszczaliśmy jednak, że ponowne udrożnienie będzie tak praco i czasochłonne. Nim udało nam się wślizgnąć do środka i poszerzyć otwór wejściowy z wnętrza wyrobiska upłynęło ponad 2h intensywnego kopania. Na szczęście prace od wewnątrz szły szybko, dodatkowo odgarnęliśmy materiał z zawału wejściowego tak, aby kolejne obwały mogły obsypywać się do środka. Zrobiliśmy krótki pomiar długości ciągu głównego i pognaliśmy czym prędzej do szybiku. Szyb podzielony jest na dwie komory o szerokości 0,7m każda i głębokości około 1,6m. Wysokość od spągowej obudowy szybu do skał w nadszybiu to 7,6m, a więc sporo mniej niż się nam wydawało na tzw „oko”. Z powodu tak niewielkiego światła komory szybu plan lotu dronem spalił na panewce i postanowiłem wywspinać szyb stosując do wspinaczki raki. Obudowa szybu pomimo dużej wilgotności i deszczu jaskiniowego była w stosunkowo dobrym stanie, więc ten sposób nie był aż tak zwariowany jak brzmiał. Sprawę dodatkowo ułatwiały dość spore szczeliny pomiędzy kolejnymi belkami, dzięki czemu chwyt rękami był bardzo dobry. Po chwili byłem już w obrębie nadszybia. Niestety od szybiku nie są wyprowadzone żadne chodniki, co jest dość zaskakujące na tak dobrze oszalunkowany pion. Z dużym rozczarowaniem zacząłem schodzić, aby podzielić się smutną wiadomością z resztą.

 

Zapraszam do obejrzenia fotorelacji, a w przyszłości do obejrzenia filmu z eksploracji

 

 

Komentowanie jest wyłączone