Sztolnia X-2020

Rok 2020 nie zapowiadał się optymistycznie, dotyczyło to również przedsięwzięć eksploratorskich. Nowo powstałe problemy logistyczne oraz problemy z noclegami położyły zupełnie „długą majówkę” i „Boże Ciało” oraz wymusiły rewizję planów na cały rok. Nie możemy jednak powiedzieć, że był on kiepski pod względem atrakcyjności eksploracyjnych.
Udało nam się zwiedzić kilka nowych obiektów, w których o pobycie  mogliśmy dotychczas tylko snuć marzenia.
Sierpniowy pobyt w Sudetach zakończył się zupełnie nieoczekiwanie. Najpierw mogliśmy zobaczyć po raz pierwszy nowe sztolnie, które dotychczas znaliśmy tylko z planów i innych szczątkowych materiałów archiwalnych (zobacz fotorelację tutaj), a dosłownie w przeddzień powrotu otrzymaliśmy informację, od znajomego eksploratora, o dostępności kolejnego podziemnego wyrobiska. Nie zastanawialiśmy się długo i po szybkiej reorganizacji logistyki podróży, zboczyliśmy kilkaset kilometrów z uprzednio wytyczonej trasy i stanęliśmy przed oknem sztolni.
W sumie obiekt okazał się dobrze zachowanym, choć mało ciekawym, prostym wyrobiskiem, z niewielkimi bocznymi korytarzami, zakończonymi przodkiem i zawałami. W niektórych miejscach można zaobserwować ślady świadczące o dużych wahaniach poziomu stagnującej tu wody. W kilku miejscach odnaleźliśmy na spągu pozostałości górniczej kolejki (podkłady), zaś w ociosach, w istniejących w nich otworach wiertniczych, pozostałości  wykonanych,  przez pracujących tu górników, prymitywnych uchwytów do wieszania drobnego osprzętu (jak lampy, kable). Stagnująca w wyrobisku woda, najczęściej wykazywała cechy „zagnicia” na zdjęciach to ta koloru grafitowo-czarnego lub znacznej zawartości osadów minerałów żelaza  (to ta o kolorach żółto-brunatnych).

Komentowanie jest wyłączone